O nas
Nasza pasieka jest efektem rodzinnej pasji.
Dowiedz się więcej o nas. Poznaj historię naszej pasieki sięgającą lat 30. XX wieku. Zobacz, jak od pokoleń dbamy o pszczoły w sercu Mazowsza. Sprawdź!
Początek tej historii sięga lat 30 zeszłego wieku, kiedy to nasi dziadkowie i pradziadkowie prowadzili swoje pasieki w sercu Mazowsza, trudnili się również rolnictwem i ogrodnictwem, a dużą cześć ich gospodarstw zajmowały sady, w których stały drewniane ule tzw. „warszawiaki”. Część z nich stoi do dziś jako znak czasu. Pasieki nie były duże, ale kilkanaście pni wystarczało na miodowe potrzeby najbliższej rodziny oraz okolicznych sąsiadów.
Naszą współczesną przygodę z pszczelarstwem zaczęliśmy kilka lat temu z dwoma ulami. Dzięki czemu dalej kontynuujemy rodzinne wielopokoleniowe tradycje. Co roku uli przybywa aż przyszedł czas by zrezygnować z etatu i całą energię włożyć w pasiekę. Obecnie nasza pasieka to kilkadziesiąt rodzin pszczelich, którymi zajmujemy się wspólnie z dziećmi. W głowach mamy mnóstwo pomysłów, które realizujemy czerpiąc z tego mnóstwo satysfakcji i radości.
Nasze produkty nie są efektem masowej produkcji i jesteśmy z tego dumni!
Dostępność miodów jest ograniczona, bywa, że dany rodzaj miodu wyprzedaje się po kilku miesiącach, a na kolejne zbiory trzeba czekać do następnego sezonu. Wasz ulubieniec miód lipowy z reguły już na początku grudnia jest na wyczerpaniu.
Nie standaryzujemy, nie mieszamy, nie dodajemy żadnych substancji wzbogacających i nie przegrzewamy naszych miodów. Dbamy o to aby nasze produkty zachowały wszystkie swoje naturalne właściwości zdrowotne, dlatego też mogą wystąpić różnice w kolorze oraz smaku, w zależności od czasu i miejsca zbioru.
Prosimy o wyrozumiałość, jeśli etykiety będą krzywo wycięte czy naklejone – wszystko robimy ręcznie.
Nasze pszczoły są
na pierwszym miejscu!
Dbamy o nie jak o członków rodziny. Dokarmiamy kiedy brakuje pokarmu jesienią lub kiedy pogoda jest niesprzyjająca i nie mogą pracować. Leczymy, bo współczesne pszczoły zmagają się z licznymi przeciwnościami takimi jak wirusy, grzyby czy największy wróg pszczół naszych czasów Varroa destructor (dręcz pszczeli). W zamian one dzielą się z nami miodem i innymi produktami. Nasza żelazna zasada nie zabieramy im nigdy całego miodu a tylko część.